Zapraszam również na mój profil na Facebooku: https://www.facebook.com/bernadetta.darska

czwartek, 15 czerwca 2017

Gdy jest pomysł, ale szwankuje realizacja (S. Zientek, Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty)

Sylwia Zientek to pisarka, której aktywność w świecie literatury wydaje się bardzo interesująca. Niestety, nie z powodu tego, co autorka pisze i publikuje, bo na uwagę zasługują zastosowane strategie promocyjne służące zasugerowaniu czytelnikom, iż mamy do czynienia z prozą artystyczną. Ten promocyjny zwrot dostrzegalny jest wraz ze zmianą wydawnictwa. Jego pierwszym symptomem była powieść „Kolonia Marusia”, w której autorka wykorzystując wątki autobiograficzne próbowała zmierzyć się z tematem ludobójstwa na Wołyniu. Choć podjęty problem miał sankcjonować ów wspomniany artystyczny zwrot, czytelnik otrzymał książkę, która swoim poziomem językowym i fabularnym stanowi typowy przykład popliteratury. Nie inaczej jest teraz, kiedy autorka zdecydowała się napisać kilkutomową sagę, portretującą losy rodziny warszawskich hotelarzy na przestrzeni około czterystu lat. „Klątwa lutnisty” to pierwsza odsłona cyklu i, niestety, niezbyt udana. Pomysł, by historię rodziny opisać w kontekście miejsca, które dla niej jest ważne i o które toczone są boje, jest ciekawy. Zientek nie udaje się jednak owego potencjału wykorzystać. Nie jej jednej, dodajmy. W polskiej literaturze popularnej podobny pomysł, jeśli chodzi o miejsce, miał Janusz L. Wiśniewski w powieści „Grand”. Podstawowym problemem pierwszej części sagi jest jej objętość. Ktoś powinien zwrócić autorce uwagę w trakcie redakcji, że mnóstwo tu dłużyzn, a koloryt epoki można oddać w inny sposób niż opisując drobiazgowo stroje bohaterów albo miejsca, w które się udają. Dodatkową wadą jest bardzo słaby literacko język. Czyta się tę książkę miejscami tak, jakby autorka otrzymała do napisania wypracowanie szkolne, które jest dla niej dużym wyzwaniem. Mamy więc tekst, który powstawał z mozołem, brzmi nieporadnie, zawiera wiele sztucznych zwrotów i brakuje mu pewnej stylistycznej płynności. Charakterystyki bohaterów wypadają pretensjonalnie. Książka nie broni się również przedstawionym portretem miasta. Autorka odrobiła lekcję z historii, jest jednak raczej odtwórczą uczennicą, niż kimś kreatywnym, kto faktycznie ożywia Warszawę z przeszłości. Opowiadanie losów bohaterów dziejących się w trzech różnych czasach również nie przekonuje. Razi zwłaszcza przewidywalność losów i mimo dużej objętości powieści szkicowe potraktowanie biografii poszczególnych postaci. Najgorzej wypadają fragmenty dotyczące współczesności – w tym wypadku mamy do czynienia już nie tylko z przeciętną literaturą popularną, ale z bardzo słabą literaturą popularną.


Sylwia Zientek, Hotel Varsovie. Klątwa lutnisty, Wyd. W.A.B., Warszawa 2017. 

1 komentarz:

  1. Czytałam "Miraże" tej autorki (http://wedlugagi.blogspot.de/2016/09/miraze-sylwia-zientek.html) i miałam bardzo podobne uczucia jak Ty podczas czytania jej najnowszej książki.
    Autorka miała bardzo ciekawy pomysł, bo na temat przewodni wybrała transpłciowość. Niestety zabrakło jej umiejętności pisarskich, by ów dobry pomysł przekuć w ambitną lekturę i wyszło średniej jakości czytadło. Więcej po twórczość pani Ziętek nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń